![]() |
Piotr 8 lat
Piotruś ma bardzo duże problemy z czytaniem. Pilnie potrzebuje lupy elektronicznej. Koszt takiego urządzenia to około 3200 złotych. Rodzice zwracali się z prośbą do PFRON, ale bez powodzenia.„Tygodniowo robimy ponad 400 kilometrów naszym starym samochodem – podsumowuje pan Marek, tata Piotrusia - pobudka – 6:00 śniadanie, ubranie i na 7:00 wyruszamy do szkoły. Tam Piotr jest do 15:00. Potem szybki obiad i pędzimy na basen. Z powodu ciągłego siedzenia w ławce stan Piotra pogarsza się, z hipoterapii musieliśmy zrezygnować z powodu braku czasu. W domu jesteśmy najwcześniej o 17:00, odrabiamy lekcje i zaczynamy ćwiczenia. Potem bajka na dobranoc, kąpiel i do łóżka. Tak wygląda nasz dzień.” Gdyby wszystko było w jednym miejscu to byłoby o połowę więcej czasu, a Piotrek byłby mniej zmęczony. Piotruś został źle zdiagnozowany w okresie niemowlęctwa. „Przez pierwsze pół roku nikt z lekarzy nie stwierdził jakichkolwiek zmian u Piotrusia - wspomina tata chłopca - ortopeda, kazał założyć szynę na biodra - na siłę, bo Piotruś miał już wtedy przykurczone mięśnie. Dopiero pół roku później dowiedzieliśmy się, że to jest porażenie mózgowe. Nic nie wiedzieliśmy na ten temat, ani jakie są następstwa.” Rodzice zostali pozostawieni bez pomocy, wyjaśnień ani wskazówek co powinni robić dalej. Dalej nie było lepiej. „To był koszmar. – wspomina pan Marek - Dojeżdżaliśmy 130km do ośrodka w Lublinie, ale rehabilitacja nie przynosiła żadnej poprawy”. Rodzice specjalnie przeprowadzili się do Warszawy, żeby Piotruś miał dostęp do leczenia w warszawskim Instytucie Matki i Dziecka. Dopiero tam zrobiono gruntowne badania. Od 2 roku życia jest rehabilitowany w ośrodku Ożarowska w Warszawie. Dostaje zastrzyki z botoksu. Jak twierdzą rodzice, największym problemem jest brak dostępu do ośrodka, w którym dzieci takie jak Piotrek mogłyby uczyć się i rehabilitować. Rodzice tracą czas na dojazdy z jednego końca miasta na drugi i muszą wybierać pomiędzy czasem poświęconym na naukę i czasem na rehabilitację. Aby dać Piotrusiowi czas na zabawę i dzieciństwo jego tato musiał sam nauczyć się ćwiczyć z synem w domu, by nie tracić czasu na przejazdy do różnych ośrodków rozsianych po całej Warszawie. Rehabilitacja odbywa się przy pomocy sprzętu domowej konstrukcji , bo profesjonalny jest zbyt drogi. Ale Piotruś robi postępy, zaczyna chodzić i to jest i dla niego i dla jego rodziców najważniejsze. |